W dniu 24 marca 2018 roku około godziny 14 mieszkańcy Chyrowa zauważyli dym i ogień nad budynkiem głównym kompleksu rekreacyjno-wypoczynkowego „Layar Palac”, który jest pomnikiem historii i architektury, znanym jako Zakład Naukowo-Wychowawczy Ojców Jezuitów w Chyrowie. Bardzo szybko uświadomiono sobie, że nie uda się uniknąć  znaczących strat – ogień szybko rozprzestrzeniał się dachem i strychem, niebezpieczeństwo zawisło również nad zabytkową cerkwią pod wezwaniem św. Mikołaja.

Do walki z pożarem przystąpiło 114 strażaków i 28 jednostek technicznych. Ogień udało się ugasić dopiero o godzinie 6.20 dnia następnego. Tragedia przyczyniła się do ogromnych zniszczeń budynków, co jest szczególnie smutne, zważywszy na fakt, że doprowadzony w latach 2000 do ruiny zabytek, w roku 2013 ponownie zaczął wracać do swojej świetności. Przyczyny tragedii jeszcze nie ustalono.

Doba po pożarze, 25 marca 2018 rok. Zdjęcie: Pavlo Bishko.

Krótka historia Zakładu

Zakład naukowo-wychowawczy, o statusie gimnazjum, w Chyrowie założony został w czasach Austro-Węgier i bardzo szybko zdobył sławę jednej z najlepszych szkół w Europie. Placówkę odwiedził dwukrotnie cesarz Austro-Wegięr  Karol I, przyjeżdżało tutaj  także trzech premierów i wielu znanych ludzi, między innymi patriarcha Andrzej Szeptycki.

Rozwój zakładu trwał także w międzywojennej Polsce. Na koniec roku 1930 olbrzymi budynek szkoły mógł się szczycić przestrzennymi, znakomicie wyposażonymi w pomoce naukowe pracowniami przedmiotowymi, własnym obserwatorium astronomicznym, muzeum przyrodniczym, ogrodem botanicznym, 2 folwarkami z własnymi warsztatami, 9 stadionami, 4 kortami tenisowymi, 4 krytymi pomieszczeniami dla gry w kręgle, parkiem, kilkoma sakralnymi pomnikami o  europejskim znaczeniu.

Wszystko niestety zostało zniszczone i rozkradzione w czasie II wojny światowej. W latach 1944-2000 pomieszczenia były wykorzystywane przez różne oddziały wojskowe, które dostosowywały je do własnych potrzeb, co niewątpliwie odcisnęło nieodwracalne piętno na swoistej specyfice wyjątkowego miejsca o przeznaczeniu religijnym i naukowym.

Na początku XXI wieku zostało już tylko kilka procent historycznych i kulturalnych wartości, które pieczołowicie tworzone były przez Ojców Jezuitów.

Wartość architektoniczna objektu

Aby uświadomić sobie straty i przyczyny rozprzestrzenienia się pożaru, warto zatrzymać się na szczegółach architektonicznych owych budynków. Zabytkowy kompleks Ojców Jezuitów – to faktycznie pięć  połączonych ze sobą budynków, z których każdy miał różny układ i zastosowanie.

Plan budynków Zakładu Ojców Jezuitów. Cyfry wskazują numery gmachów, zakreślono nieistniejący budynek.

Dla ułatwienia zaczniemy numerację od cerkwi św. Mikołaja, wybudowanej w 1905-06 latach jako kaplicę św. Józefa, która była efektem pracy architektów Edgara Kowacza oraz Iwana Lewyckiego. Kaplicę wykorzystywali mnisi w celach religijnych, a także naukowo-wychowawczych. Prace dekoracyjne kaplicy trwały do końca istnienia Zakładu, czyli do roku 1939. Praktycznie wszystkie cenności sakralne zostały zniszczone w czasach Związku Radzieckiego.

Drugi budynek, który łączył się z budynkiem głównym, został zbudowany w latach 1904-05. Przy jego budowie zastosowano najnowocześniejsze w tym czasie technologie – żelbetonowa posadzka między piętrami, metalowy strop na dachu. We wnętrzu znajdowały się trzy duże aule. Na parterze sytuowała się jadalnia, na pierwszym piętrze – muzeum przyrodnicze, a na drugim – szpital.

Trzeci budynek rozmiarami przewyższał poprzednio wspomniane i został zbudowany w 1887 r. Okazałe pomieszczenia wykorzystywane były głównie jako gabinety przedmiotowe, ale także niektóre służyły  jako pomieszczenia do odpoczynku i samodzielnej nauki. Na parterze znajdowała się aula, która stanowiła miejsce spotkań z gośćmi.

Z obu stron gmach kończy się dużymi pawilonami. Do lewego pawilonu przylega drugi budynek. W prawym pawilonie znajdował się w czasach Jezuitów teatr, a w czasach stacjonowania wojsk – hala sportowa.

Budynek czwarty, który położony jest prostopadle do trzeciego, dokończony został w roku 1886, co umożliwiło przyjęcie pierwszych uczniów i rozpoczęcie pierwszego roku szkolnego. Tutaj głównie znajdowały się sale przedmiotowe, a na piętrach także sypialnie.

Do 1905 roku w olbrzymiej sali z sufitem z czarnego drewna była jadalnia, później utworzono tu sale rekreacyjne dla uczniów.

Do czasu II wojny światowej równolegle do tego budynku istniał jeszcze jeden z lustrzanym planowaniem, który zamykał wewnętrzne podwórze w kwadracie. Budynek ten został zbombardowany w czasie II wojny światowej, ostatecznie rozebrany i przebudowany na początku lat 80-tych minionego wieku.

Budynek piąty był najstarszy. Zbudowany on został w latach 1883-85 jeszcze przed  oficjalnym otwarciem Zakładu. W nim znajdowało się kolegium, czyli klasztor. Pokoje były tutaj nieduże za wyjątkiem kaplicy, która w części centralnej zajmowała parter i piętro. Były przeznaczone dla mnichów, których znamionowała skromność. Jest to jedyny  budynek, w którym pomieszczenia znajdują się po obu stronach korytarza.

Co było i co zostało utracone

Po pierwsze, dachy wszystkich budynków, wykonane w latach 2013-14 został doszczętnie zniszczone. Jest to ogromna strata, ponieważ stanowiły ochronę przed dalszymi zniszczeniami i opadami atmosferycznymi.

Przejrzymy po kolei listę strat:

Budynek pierwszy (cerkiew św. Mikołaja)

Na danym etapie jedna z najbardziej cennych części zakładu, która funkcjonuje w autonomii od reszty zabudowań. W środku zachowane zostały: oryginalna sztukateria, ołtarz, odnowiona mozaika, freski nadal pozostają zamalowane.

W budynku znajdowało się wiele współczesnych sakralnych rzeczy, ponieważ  aktualnie jest tam działająca świątynia Ukraińskiej Autokefalicznej Cerkwi. Wszystkie najważniejsze rzeczy udało się uratować od spalenia, ogień nie dotarł do pomieszczenia samej świątyni, ale całkowicie zniszczył dach, co będzie powodem do dalszych zniszczeń spowodowanych opadami.

Uszkodzona cerkiew św. Mikołaja wraz przylegającym budynkiem. Zdjęcie: Pavlo Bishko

Budynek drugi

Zadziwiającym okazał się fakt, że dach tego budynku spalił się, lecz się nie zawalił. Przyczynił się do tego fakt, że strop nie był drewniany, lecz posiadał metalową konstrukcję, wyprodukowaną w fabryce Zieleniewskiego. Patrząc na zdjęcia, można wnioskować, że utracone zostały okienka, które mieściły się na dachu.

Szczególną wartość artystyczną ma pomieszczenie byłej jadalni, której sufit składa się z 400 kesonów, ozdobionych sztukaterią w postaci kwiatów, a podłoga ozdobiona mozaiką z fabryki Sztauera z Wiednia. Pomieszczenie i jego zawartość zostało zachowane. Pierwsze i  drugie piętro nie są wykorzystywane i nie stanowią wartości pod względem architektonicznym, za wyjątkiem paru kolumn, którym pożar nie zadał żadnych szkód.

Budynek trzeci

Na parterze znajdowały się sale przedmiotowe, częściowo wyposażone meblami, po prawej stronie działała recepcja, odpowiednio umeblowana wraz z galerią sławnych gości Zakładu Ojców Jezuitów. Wszystkie rzeczy, które się tutaj znajdowały były współczesne.

Jeszcze na początku XX wieku posadzka między piętrami została zmieniona na żelbetową. To powstrzymało pożar od przeniesienia się na odnowione pomieszczenia. Nieznaczne szkody powstały w trakcie gaszenia.

Nieużywane pierwsze i drugie piętro były bardzo zaniedbane. Gdzieniegdzie na ścianach wisiały jeszcze gabloty jednostki wojskowej. Pomieszczenia te zostały w znacznej mierze zniszczone.

Najbardziej ucierpiał prawy pawilon budynku, gdzie całkowicie spaliły się posadzki między piętrami i zostały tylko metalowe kolumny na piętrach oraz rusztowania, które podtrzymywały sufit.

Zniszczony przez pożar trzeci budynek. Zdjęcie: Pavlo Bishko.
Zniszczona przez pożar sala sportowa trzeciego budynku. Zdjęcie: Pavlo Bishko.

Budynek czwarty

Największą wartość z punktu widzenia sztuki stanowił sufit z czarnego drewna w auli, w której obecnie mieściło się muzeum historii Zakładu Ojców Jezuitów. Na parterze znajdowało sześć pokoi, poświęconych postaciom związanym z historią zakładu wraz z odpowiednim umeblowaniem i płótnami dotyczącymi ich życia. Posadzki i stropy w tym budynku były drewniane, dlatego też pożar rozprzestrzenił na wszystkie piętra bardzo szybko.

O ile pomieszczenie muzeum zostało zachowane, o tyle cztery pokoje imienne spaliły się całkowicie. Według wstępnych obliczeń, zachowane zostało około 70%  zabytkowego drewnianego sufitu, większość eksponatów muzealnych oraz dwa pokoje – im. Jana Beyzyma oraz Janusza Warneckiego.

Interier pokoju im. Karla I, utracony w czasie pożaru. Zdjęcie: Bogdan Sywanycz.

Budynek piąty

Parter tego obiektu był całkowicie odrestaurowany i mieścił pokoje hotelowe oraz wypoczynkowe.

W czasach II wojny światowej został on bardzo zdewastowany, nie zachował żadnych dzieł sztuki ani istotnych elementów architektonicznych. Pierwsze i drugie piętro, jak i w innych budynkach, nie było zagospodarowane i  znacznie zniszczone. Skala zniszczeń jest najmniejsza, dzięki jego oddaleniu od reszty zabudowań i udaremnieniu w porę przez strażaków miażdżącej  siły ognia. Do pokoi hotelowych ogień nie dotarł, ale zostały one uszkodzone przez wodę, którą gaszono pożar.

Uszkodzony dach budynku czwartego i piątego, 25 marca 2018 rok. Zdjęcie: Pavlo Bishko

Informacja warta przemyślenia

Tak ogromny pożar w zakładzie sprawia przygnębiające wrażenie i  wstawia pod wątpliwość dalszy rozwój tego miejsca. Aby jednak znaleźć siłę  na walkę ze skutkami, warto sięgnąć pamięcią do historii, która jest najlepszą nauczycielką życia. Trafnym przykładem jest ta związana z samym Zakładem Ojców Jezuitów.

Dla wielu mieszkańców niespodzianką był fakt, że to nie pierwszy pożar w tym zakładzie. O podobnej skali był pożar z dnia 6 marca 1890 roku. Prace budowlane zbliżały się do końca, zostały jedynie działania wykończeniowe. Przyczyną pożaru była nieostrożność pracowników, którzy wykończali wnętrza. Do likwidacji pożaru przyczyniły się jednostki  straży pożarnej z Dobromila, Sambora, Niżankowic i sami mnisi. Cały wysiłek nie przyniósł pożądanych efektów i budynek spalił się całkowicie. Zostały tylko ściany. Cały następny rok trwały prace renowacyjne i to było powodem, że budynek został oddany do użytku  w 1891 roku.

Jezuici dobrzy przyswoili tę lekcję i utworzyli swoją własną straż pożarną, która znajdowała się na ich folwarku  w wiosce Bąkowice i składała się z ich pracowników.

Pierwsza jednostka straży pożarnej Zakładu Ojców Jezuitów, 1890-te lata. Z książki Jana Niemca: „Pamiętnik Chyrowski- Bąkowice pod Chyrowem”, 1903.

Kolejny raz budynek spalił się w dzień wycofywania wojsk niemieckich w sierpniu 1944 roku. Próbując zatrzeć ślady swoich bestialskich czynów, spalili oni zabudowania zakładu. Wydarzenie to bardzo przygnębiło i mieszkańców, i jezuitów, którzy cieszyli się nadzieją powrotu do zakładu. Jak wspomina w swoim liście członek orderu Jezuitów W.  Lon: „Dziś od Chyrowa i zakładu pozostały tylko zgliszcza i ruiny. Podczas walk sierpniowych, uciekając przed Armią Czerwoną wojska niemieckie spaliły kolegium. Część budynku, w którym mieszkali mnisi i księża leży w całkowitej ruinie. Pożar trwał kilka dni. Nie ma tam już nikogo z naszych! O Zakładzie pozostały tylko wspomnienia!”

Jak widać, zabudowania już dwa razy odradzały się z popiołów. Piękny przykład dla naszego pokolenia.

Bogdan Sywanycz

Przekład z ukraińskiego Iryna Kuzyan

Facebook коментарі