Okładka książki wspomnieniowej Album domowe Mirosława Żuławskiego (1913–1997), w której zamieścił wspomnienia z młodzieńczych lat spędzonych w Dobromilu oraz z wędrówek po Czarnohorze. Może nadejdą czasy, gdy znowu można będzie pojechać w tamte strony – pisał z nostalgią. Dziś już można tam pojechać, ale niestety Mirosław Żuławski tych czasów nie doczekał.

Z Dobromilem związane są dzieje Żuławskich – licznej, jednej z najbardziej artystycznych polskich rodzin. Zadziwia w niej różnorodność i rozmiar talentów. Gdy skupimy się tylko na XX wieku, to w studiach biograficznych natrafimy na pochodzącego z tej rodziny Jerzego Żuławskiego (1874–1915) – filozofa, dramaturga, pisarza, krytyka i poetę, mającego dziś trwałe miejsce w literaturze polskiej choćby tylko za stworzenie fantastycznej trylogii księżycowej pt. Na srebrnym globie, po której zyskał przydomek polskiego Herberta Wellsa. Gdy przekroczył czterdziestkę, poszedł do Legionów Piłsudskiego i tam w okopach nabawiwszy się tyfusu, stracił życie. Miał trzech wybitnie utalentowanych synów: Marka (1908–1985) – malarza, krytyka, eseistę, który na emigracji w Londynie portretował królową brytyjską i należał do najlepszych sfer artystycznych jako wyjątkowy esteta; Juliusza (1910–1999) – poetę, prozaika, tłumacza, prezesa polskiego Pen Clubu, znawcę twórczości Byrona i Wilde’a; oraz Wawrzyńca (1916–1957) – muzykologa, kompozytora, taternika, który zapisał się też w dziejach światowego alpinizmu jako jeden z najbardziej odważnych i ryzykanckich ratowników górskich, co w końcu przypłacił życiem: śpiesząc z pomocą zaginionym pod Mont Blanc kolegom, został przysypany lawiną. Pozostał tam na zawsze, bo ciała jego nie odnaleziono.

Bratem Jerzego był Zygmunt Żuławski (1880–1949), jeden z przywódców Polskiej Partii Socjalistycznej, poseł na Sejm, publicysta, ojciec Jacka Żuławskiego (1907–1976) – malarza, postmodernisty i rektora Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.

Stanisław S. Nicieja